Super Szczenię

"Socjalizacja zmienia architekturę mózgu, pozbawianie szczeniaka możliwości socjalizacji jest aktem okrucieństwa" - Ian Dunbar.

Człowiek stworzył cywilizację w której dawno już się pogubił, w sumie to jego problem, sam jest sobie winien. Ale co ma począć skazany na nią pies? Ruchliwe ulice, tłumy ludzi, wieczny hałas, dziwne zapachy, na każdym kroku obce psy. To wszystko spotęgowane przez wrażliwe zmysły. Daleko stąd do naturalnego środowiska, w którym przez wieki żyły psy. Jakby tego było mało oczekiwania społeczne w stosunku do naszych czterołapych przyjaciół rosną niemal z roku na rok. Muszą tolerować inne psy, wiedzieć których ludzi kochać a których ignorować, nie wpadać pod samochody, przechodzić po pasach, chodzić tylko na smyczach i nie ciągnąć, nie szczekać przez płot, nie gryźć butów, nie sikać na rabatki, nie rozkopywać ogródków, nosić kagańce…. nie da się przytoczyć pełnej listy. A co mogą? Niewiele – zgodnie z przepisami nawet nie mogą pobiegać po lesie. O przepraszam niektóre mają przywilej leżenia na kanapie… i jak tu nie oszaleć.

Otóż to!
Jak wychować wychować fajnego psiego towarzysza, którego bez problemu można zabrać wszędzie? Trzeba wziąć się do pracy powinniście i to już w dniu, w którym postanowicie, że chcecie przyjąć pod swój dach szczeniaka. Pierwsza lekcja do odrobienia to podjęcie decyzji o źródle.

Hodowla, azyl czy schronisko?
I tu od razu wchodzimy na minę. Czyli ustawę która w założeniu miała ukrócić działalność handlarzy psami nierasowymi, a w rzeczywistości pomogła ubrać się wilkom w owcze skóry. Na rynku funkcjonuje w tej chwili wiele organizacji. Stały się one przykrywką, która pozwala pseudohodowlom prowadzić swoją działalność w majestacie prawa i nabijać nieświadomych ludzi w butelki.
Jak więc rozróżnić szczeniaka który ma metrykę i rodowód od tego z którym dostaniecie nic niewarty świstek papieru? Sprawa nie jest prosta. Kilka poniższych wskazówek może ułatwić wstępną ocenę, ale najlepiej poprosić o pomoc kynologa albo kogoś kto profejsonalnie zajmuje się szkoleniem psów.
Matka i ojciec szczeniaka powinny mieć rodowody, które dokumentują pochodzenie i często już teraz pewne badania, czterech pokoleń wstecz. Hodowca wraz z maluchem przekazuje nowemu właścicielowi metrykę. Ten dokument wystawiony przez związek, jest świadectwem pochodzenia psa. Obecnie nie ma już „końcówek miotów” z których 10 szczeniak nie dostaje metryki…
Z takim papierkiem nowy właściciel może zgłosić się do związku. Tam wyrabiany jest rodowód szczenięcia. Jedyna organizacja w Polsce, która jest uznawana przez międzynarodowy związek kynologiczny FCI to ZKwP. Koniec kropka!
Co się za tym kryje? To dłuższa historia, która ma swoje jasne i ciemne strony. Teoretycznie celem związku jest organizacja hodowli oparta na podstawach naukowych. W praktyce między innymi ma to odbicie w regulaminach według których suce nadawany jest statut hodowlany, a psu statut reproduktora. Suki i psy na wystawach zdobywają odpowiednią ilość ocen doskonałych, są oceniane przez specjalistów z całego świata i porównywane ze zwierzętami z zagranicy. Szanujący się hodowca odpowiedzialnie zarządza genami zwierząt które są pod jego opieką.
Pseudohodowcę najłatwiej chyba rozpoznać po tym, że nie pokaże Wam wyników badań obojga rodziców pod kątem chorób genetycznych, które najbardziej obciążają rasę.

I w końcu sygnałem ostrzegawczym powinna być… niewygórowana cena
Rzeczywistość jest taka, że wyhodowanie rasowego psa jest bardzo kosztowne. Skrzętnie korzystają z tego pseudohodowcy biorący za goldenka 400 zł. Często takie szczeniaki są efektem nieodpowiedzialnych kryć. Na przykład ojcem i dziadkiem malucha jest… ten sam pies, a matka jest też siostrą z innego miotu. Efektem takiej ruletki genetycznej bywają poważne problemy zdrowotne i behawioralne. Pseudohodowcy z reguły „produkują” szczeniaki obniżając koszty do minimum. Karmią byle jak, jeśli szczepią to byle czym, nie odrobaczają, trzymają w dramatycznych warunkach. Psy zarówno dorosłe jak i młode żyją w skrajnym stresie. Maluchy nie są socjalizowane
Jeśli nie macie pieniędzy na szczenię rasowe z dobrej hodowli, lepiej jest wziąć malucha z fundacji albo ze schroniska, niż nabijać kieszenie oszustom jakimi z pewnością są pseudohodowcy.
 
O co tak naprawdę chodzi z tą całą socjalizacją, czyli kilka słów o dobrej hodowli.
Na charakter dorosłego psa składa się wiele zmiennych: począwszy od genetycznych uwarunkowań, poprzez przebieg ciąży u suki a skończywszy na osobowości – psy tak jak ludzie mają różne temperamenty. Dobry hodowca o tym wie i bierze pod uwagę kiedy dobiera szczeniaka do człowieka.

Ale to nie wszystko…
Dobry hodowca wie również jak rozwija się mózg psa i zdaje sobie sprawę z tego, że można go udoskonalić. Na przykład poprzez przeprowadzenie wczesnej stymulacji sensorycznej. Krótkie, celowe ćwiczenia, którym poddaje się kilkudniowe oseski wpływają na zwiększenie ilości połączeń nerwowych w mózgu. Psy przygotowane w ten sposób lepiej radzą sobie z chorobami i stresem w dorosłym życiu.
Im więcej szczenię zobaczy, poczuje, im więcej zbierze doświadczeń w pierwszych tygodniach życia tym mniej dziwny i przerażający będzie dla niego świat. Trzeba jednak pamiętać że…

najważniejsi są ludzie
Czyli przyzwyczajenie psa do obcowania z innym gatunkiem, z którym będzie dzielił całe swoje życie. Do hodowcy należy więc podjęcie pracy nad oswajaniem psich maluchów z jak największą ilością ludzi: dorosłych, dzieci, starych, młodych, dziadków, kobiet, mężczyzn, łysych, z brodami, wysokich, niskich, grubych, chudych, na wózkach, o kulach, w mundurach, kitlach, z siatami..... i każdy powinien dać smakołyk, podnieść, pogłaskać. A jeśli szczeniak się boi – cóż, to oznacza że ktoś gdzieś coś przeoczył i taki maluch wymaga odpowiedniego traktowania.
Jeśli szczenię ma być w przyszłości zrównoważone i komunikatywne kluczowy jest dla niego czas spędzony z matką i rodzeństwem. Zbyt wczesne zabranie malucha z gniazda może być tragiczne w skutkach. Utarło się, że psa można wziąć kiedy ma 7-8 tygodni. Można tylko po co? Jeśli szczenię przebywa w dobrej hodowli, która zapewnia pełną socjalizację to warto jeszcze chwilę poczekać, nie ma podstaw żeby się spieszyć. Na głęboką więź z psem przewodnik i tak będzie musiał pracować przez kolejne dwa lata. W tej chwili uznani behawioryści (wspomniany na początku Ian Dunbar) i specjaliści od żywienia zaczynają głośno mówić o tym, że najbezpieczniejszy czas na zmianę domu to 10-12 tydzień. Wystarczy zdać sobie sprawę z tego że pies w gnieździe 80% czasu swojej aktywności spędza na gryzieniu się ze swoim rodzeństwem. Czego więc się uczy? Tego jak silnym narzędziem są jego szczęki i jak je kontrolować. Wobec tego faktu przestaje dziwić, że po przybyciu do nowego domu szczeniak gryzie swoich nowych towarzyszy – ludzi. To jeden z problemów w którego rozwiązaniu może pomóc natychmiastowe udanie się do psiego przedszkola.
Poza świadomością mocy swoich zębów, szczenię w miocie podczas zabaw uczy się zachowań społecznych, psiej komunikacji, a jeśli jest szansa na kontakt z innymi dorosłymi psami, również podstaw psiej etykiety.

I na koniec jeszcze kilka słów o matce…
A w zasadzie o procesie odstawiania szczeniaków od cycka. Z punktu widzenia doświadczeń i zachowań to chwila, kiedy szczenię dostaje jeszcze jedną ważna lekcję – lekcję radzenia sobie z frustracją. Kiedy matka raz pozwala na przyssanie się do sutka, za chwilę wstaje i przerywa karmienie, szczenię przeżywa pierwszy stres. Uczy się jak sobie z nim radzić. W naturze to proces który trwa od kilku dni do kilku tygodni i decyduje o nim suka. Kiedy zrobi to człowiek i do tego z dnia na dzień, może to mieć fatalne konsekwencje. Szczenię nie nabywa ważnych kompetencji radzenia sobie w trudnych sytuacjach.
 
Szczeniak ze schroniska lub azylu.
Pięknym gestem jest przygarnięcie małej kilkutygodniowej, zahukanej i trzęsącej się kulki. Serce się kroi kiedy patrzymy w te duże, smutne oczy… Miłości przecież nie kupuje się za pieniądze… To prawda, ale jeśli adopcja ma być udana warto w takich momentach zaprząc do pracy w takich momentach rozsądek. Kiedy jesteście pewni że szczeniak ze schroniska to właściwy wybór to poproście o pomoc behawiorystę. Najlepiej specjalizującego się w szczeniakach.
Maluchy których przeszłość jest zupełnie nieznana mogą okazać się ogromnym problemem, co łatwo przewidzieć jeśli wiadomo na co zwracać uwagę. Przykładowo pies który w ciągu kilku pierwszych tygodni życia nie poznał człowieka, nigdy mu nie zaufa – a to uczyni z niego półdzikie zwierzę, z którym ciężko będzie żyć w mieście. Szczenię zbyt wcześnie odstawione od matki będzie nerwowe i wiecznie zestresowane. Maluch, który nie spędził odpowiedniego czasu ze swoim rodzeństwem, prawdopodobnie będzie bał się innych psów i nie potrafił się z nimi komunikować. Czasami nawet przez kilka miesięcy po wzięciu psiaka „z przeszłością” jego właściciele mogą nie zauważyć wczesnych symptomów naprawdę poważnych kłopoty. Włączając w to zachowania zapowiadające problemy z nadpobudliwością czy nawet agresją.
Nie chodzi oczywiście o przekreślenie losu takich szczeniaków. Z wieloma zaniedbaniami wczesnej socjalizacji można sobie poradzić, ale trzeba mieć ich świadomość i wiedzieć jak prawidłowo nad nimi pracować. Kiedy taka „sierotka” będzie miała 10 miesięcy i wejdzie na głowę swojemu panu to na wiele napraw może być za późno. Osiągnięcie jakichkolwiek zmian w zachowaniu będzie wymagało masy pracy i cierpliwości.

Pierwsze dni w domu
Bez względu na to skąd weźmiecie szczeniaka - nie czekajcie! To nieprawda, że psa szkoli się dopiero kiedy skończy 1 rok. Nauka i wychowanie trwają od chwili narodzin. W dużej mierze od Was zależy jaki będzie Wasz pies. Bierzcie się do pracy od pierwszej wspólnie spędzonej chwili. Sięgnijcie po fachową literaturę. Idźcie do psiego przedszkola. Zadbajcie o socjalizację – tu i teraz, tego nie można zrobić za tydzień czy dwa! Zapraszając do domu małego psiaka zaczęliście nowy rozdział w swoim życiu. Czas i wysiłek który zainwestujecie w pierwszych dniach, tygodniach miesiącach wspólnego życia będą procentować przez kilkanaście następnych lat.