Poszedł Azorek do przedszkola…

A w przedszkolu zobaczył człowieka z parasolem, dziada z łopatą, babę z siatami, poznał kilku kumpli i dorosłego wielkiego psa, nauczył się przechodzić przez długi, przerażająco ciemny tunel…
Zanim jednak przedszkolak ze swoim przewodnikiem trafi na kurs, właściciel staje przed ważnym pytaniem i trudną decyzją. Kiedy pójść z maluchem do przedszkola i co z kwarantanną?

Dobre przedszkole przyjmuje szczeniaki do 4 miesiąca. Dlaczego? Ponieważ mniej więcej w wieku 5-6 miesięcy (czyli po skończeniu przedszkola) z maluchów zaczynają przeistaczać się w psie nastolatki. Zmieniają się ich społeczne zachowania i potrzeby, co łatwo zauważyć po tym w jaki sposób bawią się z rówieśnikami. To również wiek, kiedy zamyka się tak zwane okno socjalizacyjne, czyli czas najbardziej intensywnego i zgodnego z instynktem poznawania świata.

Tak naprawdę z punktu widzenia rozwoju, najlepiej zameldować się w przedszkolu następnego dnia po odebraniu szczeniaka z hodowli. Stoi to w opozycji z zaleceniami weterynarzy, którzy często rekomendują izolowanie psa do końca cyklu szczepień i nabycia odporności. I tu właśnie jest miejsce na decyzję właściciela: czy chce mieć psa, czy podejmie ryzyko bo chce mieć psa zrównoważonego.  Ścisła kwarantanna oznacza bowiem lukę rozwojową w życiorysie szczeniaka i to w najbardziej krytycznym momencie. Odseparowanie go od nabywania licznych doświadczeń w tym czasie prowadzi na ogół do poważnych zaburzeń rozwojowych.

A kiedy decyzja już zapadnie…
Przedszkole to takie fajne miejsce, w którym szczeniak, w kontrolowanych warunkach,  poznaje świat: różnych ludzi, psy, przedmioty, sytuacje. Uczy się radzić sobie sukcesami ale też z niepowodzeniami i trudnościami. Rolą trenera jest wytłumaczenie właścicielowi jak wspierać szczeniaka w trudnych chwilach, czym jest socjalizacja, jak krótko trwa,  jaki to ważny proces i tego, że powinien być niekończącą się zabawą zarówno dla niego jak i szczeniaka.
W dobrym przedszkolu właściciel od kompetentnego i doświadczonego szkoleniowca może dowiedzieć się jak rozwiązać najważniejsze domowe problemy: jak reagować na głupawki, jak nauczyć psa załatwiania się na dworzu, co zrobić kiedy szczeniak boi się odkurzacza itp., itd…. Niby internet jest pełen porad, ale jak dochodzi co do czego okazuje się, że szczeniak nie reaguje standardowo i w zasadzie nie wiadomo co dalej począć.

Tresura posłuszeństwa czy zabawa?

Wczesne szczenięctwo to czas w którym szczególny nacisk należy położyć na przeplatanie zabawy z nauką nowych zachowań i na budowanie zaufania w parze człowiek-pies. Nie można oczekiwać od kilkunastotygodniowego szczeniaka skupienia się na 10 powtórzeniach tego samego statycznego ćwiczenia. Dreptanie w kółko z takimi maluchami, zakuwanie stój, siad, leżeć może przynieść frustrację, stres i przekonanie, że praca z człowiekiem jest nudna i męcząca. A nie o to przecież chodzi. Po dobrym kursie przedszkolnym, w czasie którego przewodnik codziennie znajdował czas na odrabianie (w bardzo krótkich seriach - 2-3 powtórzeń) ze swoim pupilem „zadań i zabaw domowych”, szczenię powinno siadać i leżeć na polecenie. Oczywiście nagradzane po prawidłowo wykonanym ćwiczeniu. Zostawać w siadzie na odległość kilku kroków. W scenariuszu zajęć powinno znaleźć się również miejsce na naukę: skupiania czyli pozostawania w kontakcie wzrokowym z przewodnikiem w różnych sytuacjach, odsyłania na posłanie, komendy „nie rusz” z ręki i z ziemi.
Najważniejszą jednak, podczas takiego szkolenia, jest nauka przywołania. To przepustka do możliwości swobodnego poruszania się psa, ale przede wszystkim gwarancja bezpieczeństwa zwierzaka i spokoju właściciela. Komenda „do mnie” to  jedno z tych poleceń, których pies nie ma szans nauczyć się bez pracy w grupie. Najtrudniej przecież przywołać szczeniaka, kiedy dobrze się bawi. Podczas zajęć przedszkolnych jest okazja do przeprowadzenia kilkudziesięciu, bezcennych powtórek w których z pomocą przychodzi doświadczony szkoleniowiec. Przywołanie to nie tylko komenda, to tak naprawdę cała procedura oparta na odpowiednio zbudowanej motywacji. Wprowadzona wcześnie i odpowiednio pielęgnowana będzie procentowała przez całe życia psa.

Gryzu, gryz i chapsu, chaps

Druga umiejętność, której psiak nie nabędzie bez pomocy innych szczeniaków to samoświadomość siły szczęk i ostrości zębów. Szkoleniowcy nazywają to inhibicją gryzienia. Wielu właścicieli narzeka, że maluchy gryzą ich nieprzytomnie po rękach i nogach… no cóż gryzą bo taka jest ich natura. Wystarczy zdać sobie sprawę z tego, że kiedy pozostawały w gnieździe, poza snem który zajmował im od 16 do 18 godzin na dobę i jedzeniem, reszta ich aktywności polegała na gryzieniu się z rodzeństwem. Takie szczeniakowe zapasy wyglądają słodko, ale nie są bezcelowe. Gryząc i będąc gryzionymi maluchy doświadczają tego, że konsekwencją mocnego ugryzienia jest ból i zabawa albo się kończy, albo psi kumpel bierze odwet i gryzie jeszcze mocniej. Słowem szczeniaki trenują na sobie jak gryźć żeby nie bolało. Na ogół po kliku spotkaniach z innymi psami w przedszkolu odpuszczają dłoniom swoich właścicieli.

Psie przedszkole to niby tylko kilka tygodni, a wiedzy i umiejętności do przyswojenia cała masa. Pomoc dobrego behawiorysty w pierwszych miesiącach posiadania psa jest nie do przecenienia. Bo kto inny wytłumaczy na czym polega psia etykieta, w jaki sposób i co komunikują psy sobie i człowiekowi, o czym trzeba koniecznie pamiętać, jakich własnych reakcji się wystrzegać, jakie zachowania psa przerywać a jakie nagradzać. Pies to przyjaciel, który będzie Waszym towarzyszem przez wiele lat.  Za błędy i zaniedbania popełnione w wychowaniu szczeniaka można słono zapłacić. Nauczenie niektórych rzeczy kilkutygodniowego malucha to prosta i przyjemna zabawa, zmienianie złych nawyków u dorosłego psa w przyszłości może być kilkumiesięcznym, trudnym procesem.